…taka mała dygresja od szczeniaczków, z życia w Naszym
Kawałku Nieba. Jak wnikliwy obserwator mojego bloga pewnie wie mieszka z nami
również kot, w zasadzie kotka Kiara, którą przywiozłam ze sobą z podróży
matrymonialnej :P z Abi, kiedy to miała ona randkę w hodowli Energizer. Tomasz
Pecold odchowywał właśnie gromadkę kociaków swojej kotki rasy dachowiec :P i
zaproponował mi kociaka… jako, że już dawno myślałam o wprowadzeniu tego ciekawego
zwierzęcia w nasz świat, skorzystałam z okazji i mimo protestów pewnych osób :P
Kiara przyjechała ze mnąJ
Od tamtego czasu obserwuję ją i nieraz zauważam zadziwiające atrybuty kociego
charakteru, tak innego niż psi…
Tak
też, dzisiaj wychodziłam z dorosłymi psami, a Kiara jak zwykle pojawiła się
znikąd i jak zwykle domagała się uwagi lub jedzenia (trudno powiedzieć :P). Wyszliśmy
na duży wybieg, a Kiara stanęła za furtką i trąciła ją łapką, no to myślę „chce
tu wejść” (no tak przynajmniej zrozumiałabym psa), więc otwieram furtkę, a
kociak zamiast wejść wdrapał się po drewnianych szczebelkach i przeskoczył na
drugą stronę… hmmm kocia logik mnie czasami zadziwia… to niemalże „wyważanie
otwartych drzwi” :P… może jakiś „kociaż„ wytłumaczy mi czego chciała Kiara :P J
Z doświadczenia wiem, że nie ma sensu rozumieć, po prostu koty mają swój świat.
OdpowiedzUsuńChciała pokazać niezależność i swoją klasę ;)
OdpowiedzUsuń